SpA - sprawy bieżące - Janusz Maderski JACHTY - BUDOWA, KONSTRUKCJE

Przejdź do treści

Menu główne:

28 dni 5 godzin 3 minuty

Opublikowany przez w - ·

Dzisiaj o 1603 Jurand Goszczyński przeciął linię mety. Wygrał regaty Setka przez Atlantyk 2021. Doskonale wykorzystywał warunki. Żeglował bardzo skutecznie pomimo słabych wiatrów na pasatowej trasie. Wygrał pierwszy etap w czasie 5 dni 10 godzin. Ustanowił nowy rekord pierwszego etapu. Wygrał drugi etap z czasem 28 dni 5 godzin 3 minuty. Zwyciężył w klasyfikacji generalnej z czasem 33 dni 15 godzin 3 minuty. Wielkie gratulacje!




Dwudziesta ósma doba

Opublikowany przez w - ·

Pasat bardzo nierówny. Wieje trójka przerywana szkwałami do siedmiu. Trudno dobrać żagle. Zbyt często trzeba je zrzucać. Przy siódemce wystarczy jeden fok by żeglować szybko. Gdy wiatr słabnie łódka bezradnie kołysze się w dolinie fali. Jurand jest już tylko dwadzieścia trzy mile od mety. Przed dziobem, blisko prawej burty wysoka, zielona Martynika. Z lewej Saint Lucia. Przez ostatnią dobę żeglował ze średnią cztery węzły.  Jeżeli ją utrzyma to powinien przekroczyć metę przed godziną siedemnastą polskiego czasu . Ludek również walczy z porywistym wiatrem. Naprawia samoster. Nie odpuściło sargasso. Stovka przedziera się przez płaty glonów. Udało się przepłynąć  dziewięćdziesiąt mil. To nie była lekka doba spokojnej pasatowej żeglugi.






Dwudziesta siódma doba

Opublikowany przez w - ·

Wrócił normalny pasat. Dmucha piątką na połowie atlantyckiej trasy. Stovka surfuje z falą. Jest sto mil w ciagu doby. Jest radość z szybkiego żeglowania. Ludek Chovanec ma do mety sześćset czterdzieści mil. Ostatnie sześćset mil atlantyckiej przygody. Mogłaby trwać dłużej. Szum wody, słońce, jazda z falą. Kurs Ludka przecina trasy statków żeglujących między Południową i Półnoną Ameryką. Trzeba obserwować horyzont. Spać z przerwami. Wystawiać zaspaną głowę z zejściówki i na wysokiej fali wypatrywać nawigacyjnych światełek w czerni nocy. Jurand Goszczyński rozpoczyna ostatnią dobę regat. Do mety sto czternaście mil. Duma, radość i żal. Bliźniacze foki ciągną Alczento. Sto mil zrobiło się samo. Przed dziobem linia sześćdziesiątego pierwszego południka. Ma zakończyć wyścig.
Załoga Shaki szybko żegluje ku pasatowi. Chcą wykorzystać wiatr zanim przyjdą cisze. Z Portugalii wystartowała do rejsu przez Atlantyk Edyta Krakowiak. Sama zbudowała swoją różową Setkę. Dobrych wiatrów i dużo radości!






Dwudziesta szósta doba

Opublikowany przez w - ·

Po nocnym, mocnym szkwale przyszedł dzień z równą trójką. Spokojne żeglowanie. Jurand Goszczyński przepłynął sto mil. Do mety już bardzo blisko. Zostało tylko dwieście dwadzieścia mil. Na Martynice czeka żona i córka. Na powitanie Juranda wypłynie jacht Ultima T. Stovka nadal żegluje przedzierając się przez pola glonów. To nie jest normalna sytuacja. Ten czas jest wyjątkowy. Tak nisko zazwyczaj pływały niewielkie płaty sargassa. Nic co istotnie przeszkadzałoby żeglować. Ludek Chovanec wywalczył osiemdziesiąt pięć mil. Do mety zostało siedemset dwadzieścia. Shaka konsekwentnie żegluje na południowy zachód. Do pasatów, ku niskim szerokościom. Po trzech dobach obaj młodzi żeglarze odpłynęli dwieście czterdzieści mil od Teneryfy.






Dwudziesta piąta doba.

Opublikowany przez w - ·

Pasat dmucha dobrą piątką. Czasami mocniej. Nad Alczento przychodzi wielki cumulonimbus. Podmuch trzydzieści pięć węzłów zmusza do zrzucania żagli. Po chwili znowu żagle w górę. Sargasso zaniosło daleko na południe. Przeszkadza Stovce i Alczento. Wiatr dmucha, łódka staje w miejscu. Wczoraj Jurand co godzinę ściągał z kila pęki wodorostów. Żagle w dół. Przywiązać się. Skok do wody. Oczyszczenie kila i steru. Na pokład. Żagle w górę.  W podobnych warunkach żegluje Ludek. To dzień w którym każda mila była ciężko wypracowana.
Ludek Chovanec przepłynął osiemdziesiąt pięć mi. Jurand Goszczyński dziewięćdziesiąt pięć. Warunki nie sprzyjają szybkiemu żeglowaniu. Dobrze jednak, że wybrali trasę południową. Na północnej staliby w ciszach. W najszczęśliwszym przypadku byliby w połowie drogi racjonując wodę i jedzenie.
Shaka z Jakubem Dąbrowskim i Beniaminem Rostankowskim trzyma kurs ku Wyspom Zielonego Przylądka. To dobry wybór.






Dwudziesta czwarta doba

Opublikowany przez w - ·

Pasatowe foki równo ciągną łódkę. Pięć węzłów. Kadłub wzmacnia dźwięk wody opływającej burty. Muzyka której słuchasz od miesiąca i chcesz ją słyszeć. Na pokładzie nie ma nic do zrobienia. Trzeba uciec przed słońcem. W kabinie sięgasz po książkę. Wszystkie wyczytane. Na szczęście masz czytnik z tysiącem książek. Genialny wynalazek dla żeglarzy.  Okulary słoneczne, czytnik książek, samoster wiatrowy i bimini na dużej łódce lub duży kapelusz na małej to dla przyjemności żeglowania w pasacie najważniejsze wyposażenie. Przed Alczento ostatnie czterysta mil. Pasat odzyskał siłę. Jurand Goszczyński przepłynął sto piętnaście mil. Niże nie tylko osłabiły pasat. Bardziej niż zwykle na południe powędrowały pola sargassa. Tam gdzie żegluje Ludek Chovanec. Stovka przebija się przez łachy glonów. Czepiają się dziobnicy, kila , steru. Nie chcą wypuścić łódki. Jednak  Ludkowi udaje się skutecznie żeglować. Przepływa dziewięćdziesiąt pięć mil. Wczoraj z Teneryfy wypłynęli w rejs przez Atlantyk Jakub Dąbrowski z Beniaminem Rostankowskim. Jeszcze dwa dni temu prognozy sprzyjały na trasie północnej. Dzisiaj wszystko się zmieniło. Prawdopodobnie najpewniejsze warunki będą na trasie południowej. Powodzenia!






Dwudziesta czwarta doba

Opublikowany przez w - ·

Pasatowe foki równo ciągną łódkę. Pięć węzłów. Kadłub wzmacnia dźwięk wody opływającej burty. Muzyka której słuchasz od miesiąca i chcesz ją słyszeć. Na pokładzie nie ma nic do zrobienia. Trzeba uciec przed słońcem. W kabinie sięgasz po książkę. Wszystkie wyczytane. Na szczęście masz czytnik z tysiącem książek. Genialny wynalazek dla żeglarzy.  Okulary słoneczne, czytnik książek, samoster wiatrowy i bimini na dużej łódce lub duży kapelusz na małej to dla przyjemności żeglowania w pasacie najważniejsze wyposażenie. Przed Alczento ostatnie czterysta mil. Pasat odzyskał siłę. Jurand Goszczyński przepłynął sto piętnaście mil. Niże nie tylko osłabiły pasat. Bardziej niż zwykle na południe powędrowały pola sargassa. Tam gdzie żegluje Ludek Chovanec. Stovka przebija się przez łachy glonów. Czepiają się dziobnicy, kila , steru. Nie chcą wypuścić łódki. Jednak  Ludkowi udaje się skutecznie żeglować. Przepływa dziewięćdziesiąt pięć mil. Wczoraj z Teneryfy wypłynęli w rejs przez Atlantyk Jakub Dąbrowski z Beniaminem Rostankowskim. Jeszcze dwa dni temu prognozy sprzyjały na trasie północnej. Dzisiaj wszystko się zmieniło. Prawdopodobnie najpewniejsze warunki będą na trasie południowej. Powodzenia!






Dwudziesta trzecia doba.

Opublikowany przez w - ·

Zniknęły wczorajsze burze. Obszar cisz i  bardzo słabych wiatrów przesunął się na północ. Wrócił mocniejszy pasat. Dmucha czwórka. W porywach nawet pięć. Wraca fala. Jeszcze niewysoka. Tylko czasami zabiera łódkę na krótki surfing. Na Alczento pracują dwa foki i grot. Taki zestaw wymaga uwagi. Grot potrafi czasami wywieźć łódkę. Wtedy samoster potrzebuje pomocy sternika. Trzeba wrócić na kurs. W nocy, by odpocząć trzeba zrzucić grota. Jurand Goszczyński przepłynął sto dziesięć mil. Do mety zostało pięćset dwadzieścia. Stovka żegluje na wschód od Alczento. Tam też wraca normalny pasat. Z każdą godziną będzie lepiej. Będzie mocniejszy. Ludek Chovanec rozpoczął ostatni tysiąc mil regat. Ostatnia doba przyniosła osiemdziesiąt mil przebiegu.






Dwudziesta druga doba.

Opublikowany przez w - ·

Żeglujesz. Długo. Czas przestaje mieć znaczenie. Ocean nie jest pryzmatem w którym chciałbyś zobaczyć, rozszczepić, ocenić rzeczywistość. Ocean jest innym Światem. Odwiecznym. Niezmiennym. Wolnością w której zanurkowałeś zostawiając za rufą port.
Piękny dzień. Inny. Nad Alczento przechodzi dzisiaj piąty szkwał burzowy. Jurand musiał wyciągnąć sztormiak. Szybko. Zrzucić żagle. Postawić. I od nowa. Ludek próbuje przepłynąć przez łachy sargasso daleko zniesione na południe. Słabiutki pasat poniósł Stovkę sześćdziesiąt pięć mil na zachód. Alczento żegluje po czystej wodzie. Jurand przepłynął dwadzieścia mil więcej.






Nowy Rok, dwudziesta pierwsza doba.

Opublikowany przez w - ·

Na wschód od Bahamów zbudował się wyż. Chwilowy. Za dwa, trzy dni już go nie będzie. Odejdzie na zachód. Niże wyssą z niego powietrze. Zniknie. Teraz jest. Słaby ale rozległy. Działa. Tam gdzie płynie Alczento odwraca północnozachodni pasat trochę bardziej ku północy. Nie wzmacnia odczuwalnie. Raczej stabilizuje wiejącą słabą trójkę. Trójkę z baksztagu. Bardzo dobry kierunek by nieść grota i genaker. Tego nie można zmarnować. Jurand Goszczyński nie odchodzi od steru. Co dziesięć minut trzy wiadra wody na głowę. I jazda. Powoli? Nieważne. Ile się da. Udało się dziewięćdziesiąt mil. Ludek Chovanec dostał trochę mocniejszy wiatr. Nie mocniejszy niż Jurand. Mocniejszy niż był wczoraj. Słabiutki pasat znów trochę chłodzi i pozwala żeglować. Dziewięćdziesiąt mil. Dokładnie tyle co Jurand.




Wstecz | Dalej
Copyright 2016. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego